"Żyjemy w raju, do którego 80% populacji nie ma dostępu" -
- jak pisze Ryszard
Kapuściński w swojej książce
"Dałem głos ubogim" (kliknij tu, żeby
przeczytać cały fragment ).
Dlatego warto pomagać. Bo mamy czym podzielić się.
Już na starcie mieliśmy wielkie szczęście. Czasami wystarczy bardzo niewiele,
żeby konkretnej osobie pomóc.
Serdecznie dziękujemy za wsparcie w postaci1% podatku.
To są nasze -
podatników - pieniądze. Wydajemy je bardzo rozważnie. Naprawdę nie mamy
żadnych kosztów biurowych. Od samego początku, od 2002 roku. Wszyscy
jesteśmy wolontariuszami.
Jego Ekscelencja Ziauddin Mojadedi, Ambasador Islamskiej Republiki
Afganistanu dziękuje nam za pomoc dla prowincji Ghazni i życzy
powodzenia w dalszych działaniach.
To bierzemy się ostro do pracy i szykujemy kolejną wysyłkę.
Potrzebne
jest wszystko: odzież, środki czystości, materiały papiernicze.
Czytasz
to przypadkiem, ale chcesz pomóc? Zapraszamy do współpracy.
Nasze koce (jedenaście ton) dotarły do Ghazni.
Kolejna dobra wiadomość z Ghazni - od rzecznika prasowego PKW.
Część z
nich jeszcze tego samego dnia trafiła do wsi Chaghari w dystrykcie
Waghez.
Czterysta par butów, kołdry, koce, kurtki, ubrania letnie i zimowe
otrzymali mieszkańcy wioski Chaghari w dystrykcie Waghez.
Polscy żołnierze z zespołu CIMIC (Civil-Militarny Co-operation) we
wspólnej akcji z ANA (Afghan National Army) dostarczyli miejscowej ludności dary
zebrane przez stowarzyszenie „Szkoły dla pokoju" i fundację pomocy humanitarnej
„Redemptoris Missio".
Wioska znajduje się w pobliżu
bazy Waghez, w której od marca br. stacjonują żołnierze ze Zgrupowania Bojowego
Alfa Polskich Sił Zadaniowych. Nie była to pierwsza akcja pomocowa w tym
rejonie. Polacy odwiedzali wcześniej mieszkańców dystryktu siedem razy
dostarczając produkty pierwszej potrzeby takie jak odzież zimowa, koce. Jak tłumaczy
płk rez. Krzysztof Grygiel z zespołu CIMIC celem działań jest nawiązanie
pozytywnych relacji z miejscową ludnością: „Pojawiliśmy się w miejscu, gdzie
ludzie mieszkają z pokolenia na pokolenie. Nowa baza to trochę tak jak nowy
sąsiad. Dobrym zwyczajem jest się przedstawić i wyjaśnić, skąd pochodzimy, po
co tu jesteśmy."
Wioska Chaghari, w której
znajduje się zaledwie 60 kalat została wybrana po dokonaniu wcześniejszego
rozpoznania. Pomoc humanitarna trafiła tu po raz pierwszy. Z relacji żołnierzy
ZBA wynika, że potrzeby mieszkańców Chaghari są wyjątkowo duże w porównaniu do
ludności innych wiosek w dystrykcie. Podczas gdy specjaliści CIMIC wraz z
żołnierzami ANA zajmowali się dystrybucją darów, polscy ratownicy medyczni
opatrywali mieszkańcom drobne rany, skaleczenia, oparzenia i zwichnięcia.
Polska baza w Waghez rozpoczęła
swoje funkcjonowanie od marca br. Służą w niej żołnierze z ZBA. Do głównych
zadań żołnierzy w Waghez należy prowadzenie wspólnych działań patrolowych z ANA
(Afghan National Army) i ANP (Afghan National Police) oraz zabezpieczenie
drożności Highway 1 na odcinku w rejonie dystryktu.
Tekst: Dominika Karasek
Zdjęcia: Krzysztof GRYGIEL , por.
Michał KIJ
Szkoły dla Pokoju w Pamirze i Korytarzu Wachańskim - współpraca w ramach wyprawy Afganistan 2010
Skontaktowaliśmy się dopiero w ostatniej chwili, tuż przed
wyjazdem. Wcześniej zbyt dużo było do załatwienia. Wolnego miejsca na
przyczepie nie było prawie wcale. Książki poszły na wagę -Magda wyselekcjonowała 50 kilo podręczników
do angielskiego. Zmieściło się też kilka słowników i tekturowych tablic z
obrazkami - tyle tylko mogliśmy zabrać, bo przeładowanie sprzętem alpinistycznym
i prowiantem i tak było już niepokojące. Alpiniści wraz z książkami i ruszyli w
kilkunastodniową podróż do Serca Azji.
Następnie nastąpiła
szybka zbiórka długopisów, kredek, ołówków. Wszystko odbyło się tam, gdzie
zwykle - w szkole jogi na Foksal.
Parę dni później zebrane długopisy i kredki (zaskakująco
duża ilość) próbowałem wcisnąć do podręcznego bagażu, co sprawiło że plecak
pękł w szwach.... Z taką usterką już na wstępie półtoramiesięcznej włóczęgi
wsiadłem do samolotu, docelowo do Duszambe. Pomoc była tylko symboliczna, paczuszki
niewielkie, na miejscu zostały jednak nad wyraz docenione.
fot. Wieś Garmczaszma w GBAO,
Tadżykistan.
Placówka koedukacyjna. Obejmuje szkołę podstawową (klasy I-IV)
gimnazjum (V-IX) oraz liceum (X-XII). Na jednym ze zdjęć pan Malik Bek -
dyrektor szkoły. Od września planowane było wprowadzenie nauczania języka
angielskiego dla uczniów i uczennic od klasy piątej (gimnazjalistów). Samodzielnie przygotowano materiały do nauki. Żadnych podręczników niestety nie
dostarczono, więc te które otrzymali od Szkół dla Pokoju, to na razie jedyne -
zestaw podręcznik + książka (po 20 sztuk). Przyjęte zostały z dużą radością
przez pana Malik Beka. Ponadto, szkoła otrzymała: dwa słowniki
angielsko-angielskie, tablice z obrazkami oraz długopisy i ołówki.
fot. Uczennice szkoły z Sarhadd-e-Broghil.
Sarhadd-e-Broghil to ostatnia wieś, w Korytarzu Wachańskim, do której da się
jeszcze dojechać samochodem. W szkole, wzniesionej przez Grega Mortensona,
zostawiliśmy 15 kompletów podręczników, słownik , oraz tablice z obrazkami.
Dalej ruszyliśmy piechotą.
Fot.Mały Pamir w Korytarzu
Wachańskim w Afganistanie. Osady Ucz Dżilga Bala oraz Ucz Dżilga Pajin. W
szkole, która jest najlepszą w Małym Pamirze, bo jako jedyna posiada przysłanego
przez afgańskie Ministerstwo Edukacji, nauczyciela, uczy się dziesięciu
chłopców. Szkoła nie ma jednak własnego budynku, ani pomieszczeń lekcyjnych z
prawdziwego zdarzenia. Nauka odbywa się na świeżym powietrzu, lub w noclegowni
dla podróżnych. Nauczyciel, Sajid Ali Szah uczy chłopców: języka dari, podstaw języka paszto,
matematyki, wiedzy o religii,biologii,
fizyki, geografii i historii...
Kirgizi nie posyłają do szkoły dziewczynek, które od
najmłodszych lat uczą się jedynie gospodarowania w jurcie, przy matkach.
Niemniej, tym razem dziewczynkom udało się otrzymać długopisy i ołówki - na
zachętę. Chociaż nie było tego w planie, w obliczu ogromnego zainteresowania z
ich strony, postanowiliśmy zaryzykować. Długopisy i ołówki były jedynymi
pomocami szkolnymi, które ze strony wyprawy Afganistan 2010 i Szkół dla Pokoju,
dotarły do Małego Pamiru. Niestety, tygodniowa przeprawa piechotą przez liczne
brody i wysokie przełęcze uniemożliwiła nam zabranie książek. Sajid Ali Szah
był bardzo wdzięczny, bo twierdzi, że podręczników ma wystarczającą ilość, a
angielskiego i tak nie zna, więc by się nie przydały. Niemniej marzy mu się
stworzenie małej biblioteki z literaturą dziecięcą w języku dari. Chłopcy
czytają świetnie, ale znają jedynie teksty z podręcznika.
Jakub Gajda
O nas
"Szkoła to pierwszy krok na drodze do zmiany świata", mówi Mukhtar Mai , pakistański symbol walki kobiet o życie bez przemocy i o prawo do edukacji. Dobrze wie, co mówi. Do niedawna jeszcze była całkowicie niepiśmienna i nieznana nikomu poza rodzinną wioską Mirwala w pakistańskim Pendżabie; dziś dzięki niej zaczyna się zmieniać obowiązujące okrutne prawo.
Edukacja otwiera oczy i horyzonty. Pozwala na dostęp do informacji. Broni przed manipulacją i praniem mózgu.
Nasza pierwsza wiejska szkoła w Afganistanie powstała w 2005 roku. Teraz uczy się w niej około trzystu dziewcząt, ale korzysta z budynku kilka tysięcy osób z okolicznych miejscowości. Jest to najlepszy sposób pomocy: mieszkańcom dajemy przydatne narzędzie i otwieramy okno na świat. Dzięki umiejętności czytania, pisania i liczenia lepiej rozumieją świat, stają się bardziej aktywni i przedsiębiorczy. Sami zaczynają kształtować swoją przyszłość.
Szkoła powstała w rekordowym tempie ( czytaj relację z powstawania szkoły ). Prace przy czynnym udziale starszyzny wioskowej rozpoczęły się w lipcu 2005. Pod koniec roku 2005 szkoła była już gotowa. Projekt zrealizowaliśmy dzięki funduszom uzyskanym w ramach konkursu MSZ Pomoc 2005 (MSZ Pomoc 2005 (projekt nr 8)) . Cała suma została przeznaczona na budowę szkoły. W 2006 roku powstały dwie kolejne szkoły, wyposażone w zbiorniki wodne, filtry uzdatniające wodę i boiska sportowe ( patrz szczegóły ). Przesyłamy do Afganistanu podręczniki do nauki języka angielskiego i przybory szkolne. Wysyłamy je do konkretnych ludzi, z którymi utrzymujemy kontakt. Znamy tamtejsze potrzeby.
Jest nas tylko kilkanaście osób, ale jesteśmy skuteczni. Kilkanaście osób gotowych bezinteresownie pomóc innym. Świadomych tego, jak wygodne i bezpieczne jest nasze życie, a jednocześnie jak czasami niewiele potrzeba, żeby komuś innemu pomóc. Czasem jest to jeden telefon, w wyniku którego ratuje się kilka ton podręczników przed przemiałem. Czasem obdzwonienie znajomych w poszukiwaniu starych maszyn do pisania.
Laureat ubiegłorocznej Pokojowej Nagrody Nobla profesor Muhammad Yunus z Bangladeszu (czytaj relację ze spotkania) pytany o to, w jaki sposób powstała jego wizja mikrokredytów odpowiada, iż po prostu dostrzegł konkretną potrzebę konkretnych ludzi i spróbował im pomóc. Profesor Yunus jest przekonany, że jeśli czegoś nie widzimy, to znaczy, że tego nie szukamy. Zazwyczaj widzimy to, co chcemy widzieć. Wygodniej jest przecież nie dostrzec sąsiadki staruszki, taszczącej wodę po schodach. Profesor Yunus idzie jeszcze dalej mówiąc, że gdyby każdy z nas pomógł kilku osobom wydostać się z biedy, wkrótce stałaby się ona obiektem muzealnym. Oczywiście najłatwiej takie słowa wyśmiać za naiwność. I wielu tak robi. Ale ilu osobom pomogli? Profesor Yunus, dzięki swoim mikrokredytom pomógł prawie siedmiu milionom nie tylko wydostać się z ubóstwa, ale także wziąć swój własny los w swoje ręce. Tacy ludzie są dla nas inspiracją. Śmiech – którego przecież nie brakowało na początku - nas nie zniechęca.
JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO
"Jeśli pomysł nie wydaje się szaleństwem w punkcie wyjścia, to chyba w ogóle nie warto się nim zajmować", powiedział kiedyś Albert Einstein. Naturalnie nie porównujemy się z Einsteinem, ale z nami też tak w pewnym stopniu było :).
W 2001 roku pisywałam dość regularnie do tygodnika The Warsaw Voice. Po 11 września przygotowując materiały o Afganistanie, krajach muzułmańskich i Koranie rozmawiałam z ambasadorami, wykładowcami i ekspertami od tej tematyki. Z dyktafonem i notatnikiem chodziłam również na wszelkie ogólnie dostępne wykłady i prelekcje. Tak też trafiłam na spotkanie na Uniwersytecie Warszawskim poświęcone Ahamadowi Szachowi Masudowi, legendarnemu Lwu Pandższiru.
Sześcioklasowa szkoła za sześć tysięcy dolarów? Tak, to było możliwe na małym skrawku Afganistanu, pozostającym pod kontrolą Masuda. Pomimo trwającej od lat wyniszczającej wojny Masud mobilizował do działania wiejskie społeczności, które – jeśli tylko chciały mieć szkołę – musiały tylko zapewnić grunt i robociznę.
Piękno i prostota pomysłu były uderzające; tak niewiele było potrzeba, żeby stworzyć coś naprawdę wartościowego. Te szkoły zmieniały życie tamtejszych ludzi, a zwłaszcza kobiet. W Afganistanie za czasów talibów uczyło się zaledwie 3% dziewcząt. W Dolinie Pandższiru statystyki wyglądały inaczej. Masud był przeświadczony, że edukacja jest niezbędna, jeśli kraj ma kiedykolwiek zmienić się na stałe.
Wykształcenie pozwala lepiej zrozumieć świat i zmienia losy całych społeczeństw. W Polsce dobrze wiemy, że nic lepiej nie chroni przed manipulacją i nie uodparnia na pranie mózgów.
Sama idea, choćby najpiękniejsza, jednak nie wystarczy. Znalazło się rozwiązane w postaci Stowarzyszenia, które właśnie jest grupą osób skupionych wokół pewnej idei. Po rozmowach z Panem Profesorem Januszem Daneckim i moją siostrą cioteczną Magdą postanowiłam odszukać autora uniwersyteckiej prelekcji o Masudzie i przedstawiłam swój pomysł. Usłyszałam: „Dobrze, ale będzie Pani musiała wszystko sama zorganizować’’. Wśród bliskich znajomych znalazło się kilku prawników gotowych laika (czyli mnie) przeprowadzić przez procedury KRS. Za wszystko bardzo jestem wdzięczna i wierzę, że w przyszłości im też ktoś okaże pomoc, gdy będą tego potrzebować.
Na początku 2002 roku Stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju zostało zarejestrowane. Stowarzyszenie ma na celu podejmowanie, rozwijanie inicjatyw, postaw i działań na rzecz zapewnienia edukacji dzieciom i kształcenia dorosłych z regionów dotkniętych biedą i zacofaniem, które ze względów ekonomicznych, politycznych czy kulturowych zostały pozbawione możliwości zdobywania wiedzy.
Od 6 września 2005 jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego.
Stowarzyszenie Szkoły dla Pokoju zrzesza kilkanaście osób gotowych bezinteresownie pomóc innym w dostępie do edukacji.
Wszyscy działamy w Stowarzyszeniu całkowicie społecznie, korzystamy z prywatnych telefonów i komputerów. Biuro zarejestrowane jest w prywatnym mieszkaniu, żeby nie generować niepotrzebnych kosztów. Wszelkie wpłaty na konto Stowarzyszenie wykorzystywane są wyłącznie na działalność statutowa, to znaczy na pomoc edukacyjną i humanitarną.
Członkami honorowymi Stowarzyszenia są : Pan Profesor Janusz Danecki (od samego początku) , a od października 2003 Pan Premier Tadeusz Mazowiecki.
Stowarzyszenie „Szkoły dla Pokoju" jest jedną z wielu
organizacji pozarządowych, które pomagają ludziom potrzebującym na całym
świecie. Istnieje wiele międzynarodowych, europejskich a także polskich
organizacji tego typu. Nie wszystkie jednak dostrzegają to, czego rzeczywiście
trzeba ludziom potrzebującym. Co z tego, że wyda się setki tysięcy dolarów na
budowę studni, jeśli po dwóch tygodniach od uroczystego otwarcia studnie te -
rozkradzione - po prostu znikną? Aby pomagać naprawdę, trzeba rozumieć specyfikę
danego kraju czy regionu, traktować potrzebujących jak partnerów, słuchać i
rozumieć z jakimi problemami się borykają ale przede wszystkim pomagać tak, aby
ludzie ci potrafili sobie pomóc w przyszłości sami. Sądzę, że Stowarzyszenie
„Szkoły dla Pokoju" spełnia te trudne wymagania. Pomoc niesiona przez
Stowarzyszenie w postaci książek i innych materiałów szkolnych to nie tylko
doraźna pomoc materialna, to przede wszystkim pomoc pozwalająca na podjęcie
nauki, studiów, znalezienie lepszej pracy w przyszłości a także wkład w budowę
otwartej wspólnoty, która rozumie otaczający ją świat i potrafi rozwiązywać
zastane problemy. Jako Członek HonorowyStowarzyszenia mam nadzieję, że Stowarzyszenie „Szkoły dla Pokoju"
będzie kontynuować z sukcesami prowadzone działania. Nie możemy bowiem
zapominać, że choć sami borykamy się w Polsce z wieloma problemami, to istnieją
ludzie, dla których nawet nauka pisania pozostaje w sferze marzeń. Mamy
obowiązek im pomóc.
Tadeusz Mazowiecki
Serdecznie zapraszamy do współpracy.
W imieniu Stowarzyszenia Szkoły dla Pokoju –
Beata Błaszczyk
SPRAWOZDANIE FINANSOWE Z DZIAŁALNOŚCI STOWARZYSZENIA "SZKOŁY DLA POKOJU"
ZA ROK 2011
Departament Współpracy Rozwojowej MSZ zaprasza do korzystania z nowego serwisu internetowego www.polskapomoc.gov.pl. Na stronie znajdują się aktualne informacje dotyczące działań z zakresu polskiej pomocy zagranicznej. Serwis informuje, jak wziąć udział w konkursach MSZ i uzyskać grant na projekty, dostarcza informacji o możliwościach finansowania projektów ze środków Komisji Europejskiej. Za pośrednictwem nowego serwisu zapraszamy do podzielenia się z nami opiniami na tematy związane z pomocą rozwojową. Więcej informacji na stronie oraz pod adresem
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
.
Sri Lanka marks three years since the end of its civil war with a military parade, as the government is reportedly set to free Sarath Fonseka from prison - the man who led the army during the war